Jak się rozbudzić? – ciąg dalszy….


wibrogimnastykaPrawda o tym ćwiczeniu doskonalącym zdrowie

Mam nadzieję, że przynajmniej spróbowałeś wykonać ćwiczenie wibrogimnastyki, jakie ostatnio opisałem?

Jeśli tak, jestem pewien, że doświadczyłeś przyjemnego mrowienia na ciele i rozluźnienia spiętych mięśni. Jeśli wykonywałeś je po południu, to prawdopodobnie poczułeś doładowanie bateryjek.

Wiem jednak, że ludzka natura płata figle. Z jakiejś przyczyny, jesteśmy sceptyczni w stosunku do prostoty. Mamy wewnętrzne poczucie, że aby zaznać przełomu w zdrowiu, musimy się uciec do sposobów tak skomplikowanych, że sami ich nie obejmujemy głową.

Rozumiem więc, jeśli zachętę do wibrogimnastyki potraktowałeś z przymrużeniem oka.

Na tę okazję, kontynuując wątek, oto jest artykuł, który ukazał się w 1974 roku w rosyjskim piśmie „Tiechnika mołodioży”

„W 1952 roku na Igrzyskach w Helsinkach w jednej z dyscyplin jazdy konnej srebrny medal zdobyła zawodniczka australijska, D. Chartel. Jakież było zdziwienie publiczności na wieść, że w dzieciństwie przeszła chorobę Hainego-Medina i długi czas żyła totalnie sparaliżowana!

Przypadek D. Chartel podsunął lekarzom myśl leczenia skutków paraliżu przy pomocy jazdy konnej i drganiom, jakie jej towarzyszą. Doświadczenia przeprowadzone w NRD, Anglii, Szwecji i Holandii pozwalają już w tej chwili mówić o pozytywnych wynikach.

Tak np. do jednej z klinik w RFN trafił dwunastoletni pacjent z poważnym naruszeniem koordynacji ruchowej. Chłopiec nie był w stanie zrobić samodzielnie więcej niż pięć, sześć kroków. Tracił równowagę od lekkiego pchnięcia. Jego mowa była niezrozumiała. Twarz bezustannie drgała, dygotała. Nawet lekarze i specjaliści gimnastyki leczniczej nie wierzyli, by chłopiec kiedykolwiek wygrał ze swoją dolegliwością. Ale już po piętnastu lekcjach jazdy konnej, pacjent trzymał się na koniu bez niczyjej pomocy. Po trzydziestu lekcjach mógł sam wykonać nieskomplikowane ćwiczenia gimnastyczne i schodzić z konia. Po pięćdziesięciu lekcjach śmiało sunął na koniu galopem.

Specjaliści twierdzą, że jeśli nawet konna jazda nie usuwa całkowicie skutków paraliżu, to bez wątpienia ma ogromny wpływ na doskonalenie zdrowia i wzmacnianie kondycji fizycznej.”

Podczas jazdy konnej, ciało doświadcza zbliżonego mechanizmu, jak przy wibrogimnastyce, tyle że w nieco mniej intensywnym wydaniu. Biochemiczne i biofizyczne reakcje, jakie wtedy zachodzą, dla niektórych są wręcz wybawieniem:

„Drogi A.A. Mikulinie! W okresie między 1966 a 1969 rokiem kilkakrotnie chorowałem na zakrzepowe zapalenie żył. W 1969 roku po leczeniu szpitalnym zacząłem stosować proponowaną przez Pana wibrogimnastykę, kiedy choroba jeszcze nie całkiem została wyleczona.

Po dwóch, trzech miesiącach stosowania ćwiczenia, przeszły wszelkie ślady schorzenia. Od tego czasu, już prawie przez dwa lata nie miałem zapalenia żył. Wydaje mi się, że proponowany przez Pana sposób rzeczywiście pomaga w zapobieganiu zakrzepowemu zapaleniu żył…”

Taki list z rekomendacją dla wibrogimnastyki otrzymał Pan Mikulin, autor wspomnianej ostatnio książki „Aktywna długowieczność”, od uczonego nazwiskiem W.A. Ambarcumian.

Kto wie, ile dobrego Tobie przyniesie najprostsze ćwiczenie pod Słońcem?

Jeśli cierpisz na kłopoty jelitowe, jak zaparcia, to prawdopodobnie tutaj możesz się spodziewać uszczęśliwiających zmian. Szczególnie gdy jednocześnie pijesz Błonnik Witalny:

Błonnik witalnyBłonnik Witalny – prawdopodobnie jedyny, który chcą polecać lekarze»

Miłego dnia 🙂

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s