Hah, więc częste mycie skraca życie?


kąpielCzy warto się często myć?

Prawdopodobnie za bardzo boisz się zarazków.

Utrzymujemy życie w przesadnej czystości. Właściwie większą część minionego stulecia mocno poświęcono temu, aby sterylizować wsio w zasięgu wzroku, co może przenosić zarazki.

Zwą to bakteriofobią. Przyznaję, byłem swego czasu największym bakteriofobem w rodzinie. Wszystko musiało być czyste na tip-top: moje ciało, moje jedzenie, mój dom, moje ubranie, mój laptop.

Tymczasem . . . badania wywlekają na światło dzienne zaskakujący fakt: z tą całą czystością jedynie strzelałem sobie w stopę! Bo zarazki mogą być dobre. Hah, zarazki SĄ dobre.

My, szarzy ludzie może nie, ale uczeni zdają sobie sprawę, że Twoje i moje ciało nie należy tylko do Ciebie i do mnie. W rzeczywistości dzielimy je z około 100 bilionami mikrobów. Są na powierzchni skóry, na języku i głęboko w jelitach, wymieniając tylko kilka siedlisk.

Najlepsze? Powinniśmy być SZCZĘŚLIWI, że są. Podobnie jak mamy dobry i zły cholesterol, tak samo mamy przyjazne i złe mikroby. Podobnie jak do życia potrzebujemy dobrego i złego cholesterolu, tak samo do życia potrzebujemy przyjaznych i złych mikrobów. Dlaczego? Choćby dlatego:

a) regulują przejście tego, co zjadamy, przez jelitowe królestwo. Przyjazne bakterie wytwarzają sygnał, który kieruje apetytem, sytością i trawieniem.

b) angażują układ odpornościowy. Układ odpornościowy potrzebuje obecności drobnoustrojów, na których może się wzmacniać. Jeśli tak wysterylizujemy otaczający nas mały światek, że armia białych krwinek układu nie będzie miała co robić, to w momencie, gdy nadejdzie inwazja patogenów — a prędzej czy później nadejdzie – krwinki nie będą przygotowane. Jak to się wtedy mówi? Ah tak, ‘Ale mnie rozłożyło!’

c) ponadto przyjazne bakterie uczestniczą w produkcji enzymów, witamin i cząsteczek sygnałowych. Przykładem jest serotonina, bez której nie ma mowy o regularnym śnie, dobrym nastroju, apetycie, pamięci i zdolności do koncentracji.

Krótko mówiąc: obecność dobrych bakterii jest niezbędna do życia. Niestety, dziś niszczymy je głównie na dwa sposoby:

(1) Antybiotykami. To przykre, ale już jedna kuracja antybiotykowa może spowodować załamanie równowagi bakteryjnej, powodując alarmujący przyrost złych szczepów, takich jak E. coli i Candida albicans.

Oczywiście, po zakończeniu kuracji flora autonomicznie się odbudowuje do niemal normalnego stanu. Jednak najnowsze badania wykazały, że po dwóch kuracjach, powrót do równowagi jest przynajmniej dwukrotnie spowolniony. A co dopiero po kilkunastu?

(2) Przetworzonym jedzeniem. Gotowane, pasteryzowane, homogenizowane, puszkowane… Jest praktycznie niemożliwe pozyskanie korzystnych mikrobów z przetworzonego jedzenia, które — bądźmy realistami — króluje na polskich stołach.

Mikrobiolodzy badający ludzkie jelita dodają, że szkodę z przetworzonego jedzenia potęguje fakt, iż jest ono wyjałowione z błonnika pokarmowego.

Dlatego dziś zalecają suplementy błonnikowe częściej, niż kiedykolwiek wcześniej. W takiej sytuacji pozostaje otworzyć paczkę Błonnika Witalnego, wyjąć dołączoną miarkę, nabrać do pełna, zalać letnią wodą… potem odczekać dwie minuty, aż lekko spęcznieje i wypić:

Błonnik witalnyBłonnik Witalny – prawdopodobnie jedyny, który chcą polecać lekarze»

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s