Czy wiesz, dlaczego tak ważnym jest oczyszczenie swojej głowy?


czy-wiesz-dlaczego-tak-waznym-jest-oczyszczenie-swojej-glowyCzy wiesz, dlaczego tak ważnym jest oczyszczenie  swojej głowy? Spojrzenie w głąb siebie? Czy wiesz, co wtedy dzieje się w naszym umyśle?

Przeczytaj, co na ten temat mówi Michał Pasterski, autor książki „Insight. Droga do mentalnej dojrzałości„:

Trzy lata temu razem z moją żoną spędziliśmy dwa  miesiące w Tajlandii. To była nasza pierwsza tak długa  i daleka podróż. Do dziś pamiętam, jak moi rodzice  próbowali nas namówić na zmianę planów i wycieczkę  do Grecji (którą chcieli nam zresztą zafundować).  Jednak decyzja zapadła. Nadszedł czas na wyrwanie się ze swojego gniazda na dłużej niż standardowe dwa tygodnie.

Bardzo potrzebowałem tej podróży. Czułem się zmęczony codziennością. Oczywiście nadal uwielbiałem to, co robiłem. Jednak gdy wpadamy w schematy chaotycznego biegania za kolejnymi celami, próbując robić więcej i więcej,  w końcu w mniejszym lub większym stopniu wypalamy się.  Potrzebujemy zmiany, wyrwania się z tego pędu.  Potrzebujemy przewietrzyć głowę i naładować baterie.

Niedługo po tym, jak wylądowaliśmy w Bangkoku, stolicy  Tajlandii, po raz pierwszy na własnej skórze doświadczyłem sensu słynnego powiedzenia „podróże kształcą”. Choć  kształceniem bym tego nie nazwał. Bardziej odkrywaniem.

Odkrywaniem świata i samego siebie. Gdy uwalniamy się  od schematu naszej codziennej rzeczywistości, a odległość  od domu jest liczona w tysiącach kilometrów, dokonuje się  w nas coś bardzo ciekawego. Nasz umysł się otwiera i chłonie wszystko, co się dzieje wokół.

Szwedzki filozof Alain de Botton powiedział: „Przyjemność,  którą czerpiemy z podróży, wynika raczej ze stanu umysłu,  z którym podróżujemy, niż z samego miejsca, do którego się wybieramy”. Dokładnie tego doświadczyłem.

Mój umysł bez  żadnego wysiłku z mojej strony po prostu wyrwał się z trybów codziennego funkcjonowania. Duża część moich mentalnych  nawyków zwyczajnie wyparowała.Ich miejsce zajęły większy spokój i uważność, niekończąca się ciekawość, radość  z odkrywania każdej drobnej rzeczy, którą napotykałem  na własnej drodze.

Gdy dotarliśmy na wyspę Koh Samui, na której mieliśmy przebywać przez prawie cały czas naszego pobytu w Tajlandii, poczułem wielką ulgę. Wreszcie, po wielu miesiącach  intensywnej bieganiny, w mojej głowie zrobił się spokój.  Pojawiło się dużo wolnej, mentalnej przestrzeni. I wtedy  zaczęło się dziać we mnie coś bardzo ciekawego. Myślę,  że nie stałoby się to, gdybym podróżował tak jak do tej pory.

Zwykle zaliczaliśmy z żoną kolejne punkty oznaczone jako „warto zobaczyć” w kupionym wcześniej przewodniku. Teraz  chcielibyśmy więc pewnie zobaczyć jak najwięcej  i kontynuowalibyśmy tę bieganinę, którą dobrze znamy  z codziennego życia. Jednak tym razem mieliśmy więcej  czasu.

Mogliśmy pobyć dłużej w jednym miejscu, chłonąc jego atmosferę i dostrajając się do panującego tam tempa życia. Zakochałem się w idei „slow travel” od pierwszego  wejrzenia i zrozumiałem różnicę między turystą  a podróżnikiem. Bardzo podoba mi się to, co powiedział  Rolf Potts, autor doskonałej książki Vagabonding:

„Wartość podróży nie zależy od tego, ile masz znaczków w swoim  paszporcie, gdy wracasz do domu — spokojne, dopracowane doświadczenie jednego kraju jest zawsze lepsze  niż pośpieszne, sztuczne doświadczenie czterdziestu krajów”.

W spokojnym rytmie życia małej wyspy zacząłem obserwować,  jak mój umysł samoistnie obiera nowe, nieznane mi dotąd  kierunki. Powoli zaczęły przychodzić mi do głowy ważne  życiowe pytania. Oczywiście zadawałem je sobie już wcześniej, również w Polsce. Jednak to było coś innego. Miałem głębokie  poczucie, że wreszcie, po raz pierwszy w życiu, mogę się  naprawdę dobrze zastanowić nad odpowiedziami.

Że mogę dać sobie tyle czasu, ile potrzebuję, aby przemyśleć wszystko,  co zawsze tak bardzo chciałem przemyśleć. Nigdy przedtem  nie miałem na to tyle przestrzeni w mojej głowie. Zawsze było coś ważniejszego, pilniejszego. A teraz w naturalny sposób zacząłem zaglądać w głąb siebie — tam, gdzie wcześniej  w ogóle nie miałem dostępu, bo cały ten mentalny chaos  mi na to nie pozwalał.

Odpowiedzi na ważne pytania nie pojawiały się od razu.  Ale gdy już się pojawiały, były na wagę złota. Płynęły prosto
z mojego serca. Były dobrze przemyślane i, co najważniejsze, zgodne ze mną. To wtedy zrozumiałem, jak ważne w rozwoju  osobistym jest oczyszczanie swojej głowy ze zbędnych śmieci.

Tylko wtedy masz mentalną przestrzeń na to, aby naprawdę  skupić się na tym, co najważniejsze. Aby zajrzeć do środka  i znaleźć swój własny głos. Aby zrozumieć swoje potrzeby  i znaleźć zgodne z własną osobowością sposoby  na ich zaspokojenie.

Mnie się to udało dzięki długiej podróży. Jednak dość szybko zrozumiałem, że wcale nie musimy jechać na drugi
koniec świata, by zrobić sobie trochę miejsca w głowie.
Dlatego jeszcze w trakcie tamtej podróży zacząłem  interesować się metodami wyciszania mentalnego chaosu.

Fragment pochodzi z książki „Insight. Droga do mentalnej dojrzałości »„” Michała Pasterskiego.

Czy nadszedł Twój czas na przestrzeń w Twojej głowie?

Miłego dnia😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s